Rozdział siódmy
Prawo

Polski kodeks karny w paragrafie pierwszym artykułu 148 stwierdza:

"Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności."

Norma moralna „nie zabijaj" jest częścią dekalogu. Najstarsze części Starego Testamentu powstały mniej więcej trzy tysiące lat temu. Kodeks Hammurabiego, jest starszy o siedemset lat. Spisany pismem klinowym na ogromnej steli, która jest obecnie w Paryżu w Luwrze.

Zapewne słyszeliście o zasadzie „ząb za ząb, oko za oko", to normy prawne z tego właśnie kodeksu. Tak naprawdę to zbitka dwóch praw, która w tej formie pojawia się później w Biblii.

Wiemy o co najmniej trzech innych kodeksach, starszych od kodeksu Hammurabiego, ale kodeks Hammurabiego jest najstarszym, który znamy w całości.

(Ciekawe jak udaje się odczytywać teksty z języka, którego nie znamy, spisane pismem, którego nie znamy? Z egipskimi hieroglifami było pewnie łatwiej, bo były fragmenty tekstów pisanych zarówno hieroglifami i po grecku. Tu zapewne było podobnie, ale uczciwie mówiąc nie wiem i trzeba by poszperać.)

Hammurabi odziedziczył niewielkie królestwo Babilonu po ojcu i stopniowo podbijał sąsiednie państwa-miasta. Stelę z jego kodeksem odkryto stosunkowo niedawno, bo w 1902 roku (czyli grubo ponad 3000 lat po 'publikacji'), a na język polski przełożono te prawa dopiero w 1996 roku. Jak one brzmiały? Popatrzmy na kilka z nich:

Wiele z tych praw w bardzo podobnym brzmieniu znajdziemy w Biblii, czyli w Starym Testamencie. Są nie tylko okrutne, warto zwrócić uwagę, że są nierówne. Życie niewolnika jest mniej cenne niż życie wolnego obywatela, kobiety i niewolnicy są traktowani jak przedmioty.

Czy dziwi podobieństwo późniejszych o kilkaset lat zapisów praw w Biblii? Internetu jeszcze wtedy nie było, ale funkcja „zaznacz, skopiuj i wklej" była już znana. Prawodawcy ściągali od siebie jak niektórzy uczniowie.

Czy surowe i barbarzyńskie prawo było lepsze niż żadne?

Dzieci bardzo często lubią się przechwalać — mój ojciec ma większy, albo droższy samochód, my mamy większy dom, albo większy telewizor. W społeczeństwach pierwotnych dzieci bardzo często chwaliły się tym, że tatuś zabił więcej wrogów z sąsiedniej wsi. Zabójstwo w tej samej wsi, czy w tej samej rodzinie też było na porządku dziennym. Piąte przykazanie było pierwszym, było pierwszą próbą położenia kresu anarchii.

W społeczeństwach pierwotnych niewielu mężczyzn umierało własną śmiercią. Często ginęli na polowaniach, częściej z ręki sąsiada lub wędrownego rabusia. Okrutne prawa pozwalały zmniejszyć liczbę zabójstw we własnym społeczeństwie. Prawo zakazujące zabijania i okrutne kary za zabijanie członków własnej społeczności wydają się być tak stare jak władza. Wódz plemienia, a potem król dążył do monopolu na karanie śmiercią, chociaż często musiał się tym monopolem dzielić z kapłanami czy radą starszych.

Czy człowiek jest najbardziej morderczy w stosunku do istot własnego gatunku? Uczciwie mówiąc chyba nie znamy jeszcze poprawnej odpowiedzi na to pytanie, ale wiele na to wskazuje. Mordercze walki o terytorium nie są jednak cechą wyłącznie ludzką. Bandy młodych szympansów patrolują granice swojego terytorium, polując na szympansy z sąsiedniego terytorium. Znamy opisy śmiertelnej wrogości między koloniami szczurów, mrówek i innych zwierząt. Człowiek ma jednak religię i kulturę, które pozwalają na organizowanie regularnych wojen.

Prawo i religia

Co było pierwsze, prawo czy religia? Obawiam się, że nigdy się już tego nie dowiemy. Nie ma to jednak większego znaczenia. Przez tysiące lat prawo i religia były ze sobą zrośnięte i dopiero starożytni Grecy zaczęli te dwie sprawy rozdzielać. Potem przyszło prawo rzymskie, które do dnia dzisiejszego jest fundamentem praw tworzonych w państwie świeckim, chroniącym swych obywateli niezależnie od ich wyznania i poglądów.

Wśród badaczy dość powszechnie uważa się, że religia pojawiła się równolegle we wszystkich ludzkich społecznościach między 50 a 40 tysięcy lat temu. Jak człowiek dojrzał, czy też dorósł do religii?

Znowu musimy odpowiedzieć, że nie wiemy, ale wiemy coraz więcej. Wiemy więcej o ludzkim mózgu, o ludzkiej psychice, o przyrodzie.

Początki religii musiały mieć coś wspólnego z rytuałami (rytuały obserwujemy również wśród zwierząt), z pamięcią przodków, z coraz bogatszą świadomością związków przyczynowych i próbami znalezienia jakiegoś wyjaśnienia zjawisk naturalnych, a wreszcie z lękiem przed śmiercią, który wraz z pojawieniem się języka i zdolności abstrakcyjnego myślenia znajdował wyraz w opowieściach. Badacze zwracają uwagę na równoległe pojawienie się religii i sztuki.


Malowidło z groty Lascaux sprzed 17 tysięcy lat.

Skąd to wszystko wiemy? Ile wiemy, a czego się tylko domyślamy? I co to ma wspólnego z prawem oraz z naszym głównym pytaniem o pochodzenie dobra i zła?

Archeolodzy mozolnie szukają śladów najstarszych pochówków. Zastanawiają się nad pytaniem, kiedy człowiek zaczął grzebać swoich zmarłych. Odkrywają przedmioty, które mogły (czasem nie mamy wątpliwości) służyć jako obiekty kultu, badają czaszki i szkielety, badają zachowane resztki jedzenia, zachowane narzędzia, kamienne budowle, naścienne malowidła w jaskiniach. To wszystko jest wielką układanką, która próbujemy zlepić w całość, zaledwie domyślając się wielu rzeczy i mozolnie sprawdzając, czy te nasze domysły znajdą jakieś potwierdzenie w dalszych badaniach.

Homo sapiens myślał, a Homo sapiens sapiens domagał się odpowiedzi na pytanie, co spowodowało trzęsienie ziemi, powódź, suszę, burzę z piorunami. Na naukową odpowiedź na te pytania trzeba było poczekać dziesiątki tysięcy lat. Tymczasowa odpowiedź brzmiała: rządzą tym tajemnicze siły, bogowie, których nie możemy zobaczyć. Nie można wykluczyć, że ci bogowie za coś się na nas gniewają i karzą nas za zachowania, które im się nie podobają. Musimy odgadnąć, co ich gniewa i musimy ich przebłagać.

Oceny moralne, wyrażane przy pomocy języka, sądy moralne, muszą być starsze od prawa, ale pewnie niedużo starsze. Najpierw jest „JA", lęk przed tym, że mnie skrzywdzą, potem "My", lęk przed tym, że nas skrzywdzą, dalej dopiero wrażliwość na krzywdę innego. Krzywdę odczuwamy, to może być fizyczny ból, poczucie niesprawiedliwości, brak miłości, odtrącenie, strata bliskich lub rzeczy. Trudniej określić poprawnie przyczynę krzywdy niż wskazać winnego, a jeszcze trudniej uznać, że żadnego winnego nie ma, że coś się dzieje w wyniku przypadku, zbiegu okoliczności.

Dlaczego jesteśmy przesądni?

Czy obserwowaliście kiedyś, jak kot skacze na szafkę? To mniej więcej taka wysokość jak dla człowieka poprzeczka na wysokości dwóch metrów i nie każdy kot to potrafi. Przed skokiem widzimy jak kot się koncentruje, czasem przekłada ciężar z łapki na łapkę, jakby ważył własne ciało, oczy wpatrzone w krawędź szafy, ogon rusza się z boku na bok. Kot przeprowadza skomplikowane obliczenia matematyczne, jakiej siły trzeba użyć, żeby wyrzucić pięć kilogramów mięsa na wysokość metr sześćdziesiąt. W tym rachunku liczy się każdy gram wagi i każdy centymetr wysokości. Nasz mózg to centrum obliczeniowe, które pracuje na okrągło. W zabawny sposób dowiadujemy się o tym, kiedy próbujemy stanąć na schodku, którego nie ma (czasem nie jest to takie zabawne i lądujemy ze złamaną ręką lub nogą.)

Nasz mózg robi również nieustanne statystyki. Kiedy coś współwystępuje, możemy zacząć podejrzewać, że zachodzi związek przyczynowy. Przesądy niemal zawsze mają swoje korzenie w błędnych wnioskach z obserwacji. Sąsiadka na mnie źle spojrzała, potem koza mi zdechła albo dziecko zachorowało. Wniosek czarownice istnieją, złe spojrzenie może spowodować nieszczęście.

Przesądy utrwala obyczaj, większość ludzi traktuje je dziś raczej żartobliwie, ale niektórzy nadal śmiertelnie poważnie.

Kiedy nazywamy jakieś zachowanie przesądem? Wtedy, kiedy wiemy z pewnością, że żadnego związku przyczynowego nie ma, a ludzie uparcie wierzą, że może jednak jakiś związek jest, na przykład między łapaniem się za guzik na widok kominiarza a szczęściem, czy czarnym kotem na drodze a nieszczęściem.

(Warto o tym podyskutować, przejrzeć znane przesądy i spróbować opisać różne podejście znanych wam ludzi do tych przesądów.)

Dlaczego piszę o przesądach? Bo przesądy bywają tak silne, że przedostają się do praw. Prawdopodobnie najbardziej dramatyczne konsekwencje miały prawa o zwalczaniu czarów. W Biblii pojawia się wezwanie do karania śmiercią czarownic i czarowników. W Księdze Wyjścia (22:17) czytamy:

Nie pozwolisz żyć czarownicy.

W Afryce do dziś w niektórych krajach ludzie zabijają dzieci podejrzane o czary (powołując się przy tym na chrześcijańską Biblię).

W średniowieczu w 1484 roku papież, Innocenty VIII wydał bulę potępiającą czary i zezwalającą na karanie śmiercią czarownic i czarowników. Przez blisko trzy stulecia palono podejrzane o czary kobiety na stosach.

(Ostatni na dzisiejszych ziemiach polskich (jednocześnie ostatni w Europie) przypadek spalenia domniemanej czarownicy na stosie miał miejsce w miejscowości Reszel 21 sierpnia 1811 roku na terenie ówczesnego Królestwa Prus. Ofiarą była Barbara Zdunk, którą oskarżano również o podpalenia, czego jej nigdy nie udowodniono.)

Przesądy prowadziły również do masowych i prawnie usankcjonowanych prześladowań Żydów, Romów (Cyganów), wcześniej chrześcijan (w krajach katolickich protestantów, w krajach protestanckich katolików).

Kiedy władza mówi: tych ludzi wolno dziś zabijać, okazuje się, że nasza warstwa cywilizacyjnej ogłady jest bardzo cienka i chętnych do zabijania znajdują się tysiące.

Nie wszystkie prawa są sprawiedliwe, nie wszystkie są mądre, nie wszystkie oparte na racjonalnych podstawach. Ale bez praw rządziłaby naga przemoc.

Dziesięć przykazań

Dziesięć przykazań, które znamy z katechizmu to bardzo skrócona i wielokrotnie zmieniana wersja z Biblii.

  1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
  2. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremnie.
  3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
  4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
  5. Nie zabijaj.
  6. Nie cudzołóż.
  7. Nie kradnij.
  8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
  9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
  10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Zostańmy przy tej skróconej wersji i zastanówmy się nad największym konfliktem ukrytym w tych przykazaniach.

Na pierwszym miejscu, jako najważniejsze, znajduje się przykazanie: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną." Przykazanie „nie zabijaj" znajduję się dopiero na piątym miejscu. Czy wolno zabijać ludzi, którzy mają innych bogów?

Historia ludzkości jest historią nieustannych krwawych wojen. Czasem do wojen wzywali kapłani, którzy pragnęli nawrócić pogan na wiarę w prawdziwego Boga, czasem (częściej) wojny rozpoczynali królowie, walcząc o terytorium, ale nierzadko usprawiedliwiając podbój religią i motywując żołnierzy do walki przekonywaniem, że ludzi wierzących w innego boga wolno zabijać, rabować ich dobra i gwałcić ich kobiety.

Normy pozwalające krzywdzić wierzących w innego boga, znajdujemy w Biblii, w Koranie, w świętych pismach wielu religii.

W ramach swojej wspólnoty religie działały jednak łagodząco na obyczaje i wzmacniały prawa zakazujące zabijania i okradania swoich. Tych praw strzegły głównie siły porządkowe, policja i wojsko. Jak ważna jest obecność sił porządkowych i na ile większość przestrzega elementarnych zasad moralności ze strachu przed karą? Co się dzieje, kiedy jest strajk policji? Co się dzieje, kiedy załamuje się państwo i nie ma komu strzec porządku?

Religia wzmacnia prawa państwowe tam, gdzie nie widzi policjant, ale czy skutecznie? Czasem tak, czasem nie. Czy tylko ludzie religijni są moralni, czy wyznawcy jednej religii są bardziej moralni niż innej? Warto o tym podyskutować.

Jest taka łacińska sentencja: „Surowe prawo, ale prawo" (Dura lex, sed lex). Kiedy prawo chroni życie obywateli, jest w tym wiele prawdy, a co kiedy jakaś grupa jest wyjęta spod ochrony prawa?

We współczesnych czasach w kodeksach karnych wszystkich krajów jest zakaz zabijania, kradzieży, dawania fałszywego świadectwa. Życie jest jednak bardziej skomplikowane i stosowne artykuły w kodeksach karnych nie są tak skrótowe, jak je widzimy w dziesięciu przykazaniach. Są sytuacje, w których zabójstwo nie jest karane (obrona konieczna) i są sytuacje, w których za zabicie drugiego człowieka dostaje się medale (wojna).

Odeszliśmy daleko od praw Hamurabiego, ale nadal to państwo, z pomocą policji i sądów, wymusza przestrzeganie prawa. Kiedy porządek się załamuje, na ulicach pojawiają się gangi rozbijające sklepy, rabujące i mordujące ludzi.

Niektórzy twierdzą, że mamy zbyt wiele praw, że niektóre są mądre, a inne głupie. W Sejmie toczą się debaty na temat nowych praw lub zniesienia niektórych starych praw.

Mamy tak wiele praw, że nikt, nawet prawnicy nie znają ich wszystkich.

Czy mamy zaufanie do państwa, czy jesteśmy społeczeństwem praworządnym? Które prawa ludzie respektują bardziej, a które lekceważą?

Czy państwo może dekretować — to jest dobre, a to jest złe? To tematy do dyskusji, którą najlepiej zaczynać bez gotowych odpowiedzi.