Rozdział piąty
Gdzie i kiedy rozmawiamy o moralności?

"To nieładnie"

Niewiele jest w życiu takich dni, w których nie słyszelibyśmy i nie wygłaszalibyśmy ocen moralnych. Nieustannie oceniamy zachowania innych i nieustannie jesteśmy oceniani. Dzieci i młodzież najczęściej otrzymują nauki moralne od rodziców, którzy ciągle upominają, żeby nie kłamać, nie bić innych, nie zabierać cudzych rzeczy, pomagać starszym, pomagać młodszym. Możemy sobie zrobić listę upomnień moralnych słyszanych w domu w ciągu jednego dnia.

W szkole, nauczyciele też nie szczędzą nauk o moralności i codziennie informują, czego robić nie należy, ale robią to odrobinę inaczej niż rodzice, chociaż nie wiem, czy tak bardzo inaczej i czy nie warto podyskutować o tych różnicach?

Ci którzy chodzą do kościoła, słyszą tam niemal wyłącznie nauki moralne, bo religie w znacznym stopniu zajmują się moralnością i informują o tym, co w danej religii uważa się za dobre, a co za złe.

Mogę być w błędzie, ale mam wrażenie, że dla młodzieży najważniejsze są jednak oceny moralne rówieśników. Od oceny w oczach kolegów zależy czy jesteśmy lubiani, czy nie, czy mamy przyjaciół, czy nie. Co więcej, te oceny ze strony kolegów mogą się czasem różnić od ocen tych samych zachowań ze strony rodziców i nauczycieli.

Gdzie jest klucz do tych ocen moralnych? Dlaczego one się różnią? Dlaczego jedne uważamy za ważne, a inne traktujemy jako puste gadanie?

Ludzie długo myśleli, że moralność jest wynikiem tresury. Bicie dzieci było (jest nadal) powszechne. W jednej ze współczesnych książek o wychowaniu dzieci czytamy:

Kiedy nadchodzi czas, aby użyć rózgi, weź głęboki oddech, uspokój się i pomódl na przykład takimi słowami: »Panie, niech te razy będą błogosławieństwem dla mojego dziecka. Oczyść go ze złego humoru i buntu. Pomóż mi właściwie zastąpić Ciebie w tym karceniu«.

Książka, z której pochodzi ten cytat nosi tytuł: Jak trenować dziecko. Pod wpływem protestów została wycofana z księgarń jako książka amoralna. Jej autorzy to znane małżeństwo Amerykanów: Debi i Michael Pearl, którzy — z pomocą cytatów ze Starego Testamentu — od lat propagują model wychowania oparty na cielesnym karceniu przy użyciu rózgi.

Czytałem o tej książce w katolickim „Tygodniku Powszechnym", autor artykułu, Przemysław Wilczyński, oczywiście nie podziela tych poglądów. Zauważa, że poziom przemocy wobec dzieci spada, ale niestety bardzo powoli.

Przez tysiące lat ludzie sądzili, że dziecko, które nie jest bite, nie będzie dobre, że rózga musi być nieodłącznym narzędziem moralnego wychowania. Czy człowiek wychowywany bez cielesnych kar może być dobry? Dziś wiemy, że tak, ale kary za złe zachowanie obserwujemy również w świecie zwierzęcym.

Kary i nagrody zmierzają do wymuszenia jakiegoś zachowania, ale które zachowanie jest naprawdę dobre, a które złe? Kto o tym decyduje? Czy rządzi tu tylko prawo silniejszego?

Uważni obserwatorzy świata zwierzęcego bez trudu zauważają, że są różni przywódcy stada, agresywni, karzący za wszystko co im się nie podoba, i bardziej sprawiedliwi, próbujący zapewnić jakiś ład w stadzie.

Nie wszystkie oceny zachowań innych dotyczą tak naprawdę moralności. Jeśli uniwersalną zasadą moralną jest: nie krzywdź innych, to to, co nazywamy ocenami moralnymi powinno dotyczyć sytuacji, w których osądzamy, czy jakieś zachowanie wyrządza komuś krzywdę.

Jesteśmy jednak zwierzętami stadnymi. W każdym stadzie jest hierarchia i obserwujemy ciągłą walkę o dominację. Na filmie poniżej dominujący w stadzie koń przywołuje do porządku młodego konia, który rzuca mu wyzwanie:

W ludzkim społeczeństwie oceny moralne są często pomieszane z walką o dominację. Znacie słynne powiedzenia „Nie, bo nie", czy „nie, bo ja tak mówię."

Ład społeczny

Podczas gdy w odniesieniu do zwierząt stadnych mówimy o „porządku w stadzie", o dominacji, hierarchii, a czasem usłyszycie określenie „porządek dziobania", w odniesieniu do społeczeństw ludzkich używamy często określenia ład społeczny. Ten ład społeczny wymaga istnienia jakiejś władzy, a więc czyjejś dominacji, ale człowiek ma jeszcze obyczaj, kulturę, prawo i religię.

W dawnych czasach król mógł powiedzieć „państwo to ja", był panem życia i śmierci swoich poddanych. Współcześnie w wielu państwach są dyktatorzy, którzy też czasem wyznaczają prawa według swojego „widzimisię". Przeciwieństwem tego jest demokracja i państwo prawa.

Obyczaj, kultura, prawo i religie oddalały nas od stanu zwierzęcego i coraz częściej również władcy musieli podporządkować się pewnym normom moralnym.

Między normą moralną i oceną moralną jest istotna różnica. Wszyscy, niemal każdego dnia wygłaszamy sądy moralne. Mówimy „to jest dobre, to nikogo nie krzywdzi", jeszcze częściej wyrażamy swoje oburzenie: „tak się nie robi, to jest złe". Normy są jednak zewnętrzne, są zakodowane w obyczaju, w prawie, w kulturze, w religii.

Czy są amoralne normy moralne? Zacznijmy od Adama i Ewy. W biblijnej opowieści o stworzeniu świata czytamy:

Potem Pan Bóg rzekł: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc". [ 1 ]

Wśród norm moralnych, które są szczególnie ważne w naszej kulturze jest dziesięć przykazań. Jedno z nich brzmi: "Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego".

Jest to norma najwyraźniej zwracająca się do mężczyzn, a kobieta, niewolnik i niewolnica wymienieni są wśród rzeczy. Na pierwszym miejscu jest dom, kobieta na drugim, niewolnik na trzecim, niewolnica na czwartym, dalej jest wół i osioł. Ciekawe.

W różnych religiach widzimy podobną degradację kobiet. Jest taka bardzo ciekawa książka pod tytułem Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet? [ 2 ] Para brytyjskich autorów zastanawia się w niej, dlaczego w społeczeństwach patriarchalnych istniały stanowcze normy moralne o podporządkowaniu kobiety mężczyźnie? Czy te normy moralne traktowały o moralności, czy o dominacji, czy mówiły jak być dobrym, czy sankcjonowały przemoc? Współcześnie kobiety nie chcą być traktowane jak własność, nie zgadzają się, że mają być posłuszne swoim mężom i (przynajmniej na Zachodzie) wywalczyły sobie równe prawa.

Czy w przyrodzie istnieje przemoc seksualna?

Skąd się jednak wzięły tak dziwne normy moralne? Czy znów musimy odpowiedzi szukać w biologii?

W ludzkim gatunku mężczyzna jest trochę większy i silniejszy od kobiety. Biolodzy zauważyli, że ilekroć w jakimś gatunku samiec jest znacznie większy i silniejszy od samicy prawdopodobnie będzie miał harem, czyli będzie miał do swojej dyspozycji wiele samic. Potężne samce walczą o takie haremy, a samice są całkowicie posłuszne zwycięzcy.

Walka o dominację między samcami jest najczęściej walką o samice. Zazwyczaj kończy się ucieczką słabszego partnera, czasem kończy się jego śmiercią, a samica (lub samice) akceptuje zwycięzcę.

Najczęściej jednak, kiedy mówimy o przemocy seksualnej, mamy na myśli wymuszanie seksu, gwałt. Czy w przyrodzie obserwuje się gwałt, czy zdarza się gwałt zbiorowy?

Długo sądzono, że takie bestialstwo jest charakterystyczne tylko dla ludzi. Popatrzcie na ten film, na którym trzy kaczory gwałcą kaczkę. Czasami takie ataki kończą się śmiercią. Kaczor, żeby wymusić uległość wpycha głowę kaczki pod wodę i kaczka czasem się topi.

W naturze przemoc seksualna w formie gwałtu jest stosunkowo rzadka, zaobserwowano ją jednak wśród delfinów, jest spotykana wśród małp. Dominacja mężczyzny nad kobietą musiała być obecna w ludzkich grupach na długo przed powstaniem religii i została do różnych religii włączone w postaci wielu „norm moralnych".

W tym samym IX przykazaniu pojawia się niewolnik i niewolnica. Właściwie wszystkie religie mówią głównie o moralności, ale wszystkie nie tylko tolerowały niewolnictwo, wszystkie głosiły, że niewolnik ma być posłuszny swojemu panu, że może być przez niego zabity za nieposłuszeństwo, że jest własnością. Czasem tylko religijne normy moralne wzywały do łagodności lub do unikania nadmiernego okrucieństwa wobec niewolników.

Niektóre normy moralne nie tylko różnią się w różnych społeczeństwach, ale również zmieniają się w czasie.

Nie akceptujemy dziś podporządkowania kobiet, nie akceptujemy niewolnictwa, nie akceptujemy pańszczyzny ani przywiązania chłopów do ziemi, nie akceptujemy tortur czy kary śmierci. Wszystkie te rzeczy były wcześniej akceptowane przez prawo i przez religie. Więc normy moralne zmieniają się w czasie. To, co kiedyś ludzie uznawali za słuszne i moralne, dziś często uważają za głęboko amoralne. Ale czy wszyscy, czy nagle ludzie na całym świecie wygłaszają podobne sądy moralne i uznają te same normy moralne? Są kraje, w których nadal istnieje niewolnictwo, są kraje w których kamienuje się kobiety podejrzane o cudzołóstwo, są kraje, w których rodzice czasem zabijają swoje córki, bo założyły dżinsy, albo spotykały się z chłopcami.

Są więc niemoralne normy moralne, a co więcej, te niemoralne normy moralne mogą się czasem odwoływać do religii i możemy być przekonywani, że to sam Bóg nakazywał krzywdzenie innych.

Podczas swojej kampanii prezydenckiej Barack Obama mówił o religii i polityce (Są polskie napisy, jak powiększycie obraz na cały ekran to łatwiej się je czyta.):

Ład społeczny zawsze odwołuje się do norm moralnych. Nie znaczy to jednak, że nie powinniśmy zastanawiać się nad tym, czy są to zawsze słuszne normy moralne.

[ 1 ] Stary Testament, Księga Rodzaju 2:18
[ 2 ] Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet?, Ophelia Benson, Jeremy Stangroom, wyd. Czarna Owca, Warszawa 2011